Co zatem wiemy o tym niesamowitym miejscu? Wyspy Owcze, co po farersku oznacza „Wyspy Owcze”. – to niewielki archipelag wysp położony na Atlantyku między Islandią a Szkocją. Na populację liczącą 48 000 mieszkańców przypada około 70 000 owiec. Od 1948 r. Wyspy Owcze są częścią Królestwa Danii, ale są niemal całkowicie autonomiczne.

Zarezerwowałem samochód w Sixt z wyprzedzeniem. Jest to możliwe bez przedpłaty. Początkowo zarezerwowałem Peugeota 3008, ale w rzeczywistości dali mi Qashqai.

Nie ma sensu rezerwować dużo noclegów, ponieważ wyspy są małe i można dostać się z jednego końca wyspy na drugi w ciągu zaledwie kilku godzin.
Nasza znajomość z Wyspami Owczymi zaczęła się od pięknej i słonecznej pogody. Szczerze mówiąc, nie mogłem w to uwierzyć, ponieważ jest około 300 deszczowych dni w roku, a na zewnątrz jest też początek września. Radośni wyruszyliśmy na nasz pierwszy trekking do pływającego nad oceanem jeziora o nazwie Sørvágsvatn. Jest to największe jezioro na wyspach. Wstęp na szlak jest płatny i kosztuje 20 euro za osobę. Przy wejściu znajduje się mały domek ze stolikami, gdzie można napić się herbaty i kawy (wliczone w cenę).

Ścieżka biegnie wzdłuż jeziora.

Tak, drogi płatne są największym problemem na Wyspach Owczych. Niestety, prawie wszystkie szlaki przebiegają przez prywatne tereny rolników, a faceci pomyśleli, skoro turyści chodzą i tratują naszą trawę, to dlaczego nie pobierać opłat? Na początku brzmi to trochę dziko, ale wyobraź sobie na sekundę, że szlak turystyczny przebiegałby przez twoją wieś? Oczywiście skala nie jest taka sama, ale jednak. Więc ty też możesz ich zrozumieć. Na szlaku jest specjalna ścieżka zrobiona przez usunięcie gleby. W miejscach, gdzie grunt się osuwa, jest wzmacniana. Tam, gdzie są śliskie i strome podjazdy, robione są drewniane stopnie. Więc jasne jest, gdzie idą pieniądze. Po 40 minutach spokojnego spaceru widzimy następujący obraz:

Masz wrażenie, że jezioro unosi się nad oceanem!

Następnym miejscem jest wioska o nazwie Gásadalur.

Obecnie populacja wioski wynosi nieco poniżej 20 osób. Problemem jest to, że wioska jest oddzielona od sąsiednich miast i wiosek stosunkowo wysokimi górami, a linia brzegowa jest bardzo stroma i wysoka, a do 2004 roku miejscowi musieli sami przechodzić przez 500-metrową górę pieszo. Z tego powodu populacja wioski się przerzedziła i dopiero w 2004 roku wydrążono luksusowy jednopasmowy tunel przez skałę. Wieś jest obecnie znakiem rozpoznawczym Wysp Owczych.

We wsi pasą się te niezwykłe krowy górskie:

A ze wszystkich stron obserwują was jagnięta, których na wyspie jest więcej niż ludzi, i dlatego czują się bardzo pewnie:

Następnie udaliśmy się na wyspę Mykines, na której mieszka kolonia uroczych nieudaczników, których widać na wyciągnięcie ręki. Trzeba zarezerwować i zapłacić za prom z wyprzedzeniem. Zarezerwowaliśmy na 30 sierpnia. Koszt to 11 euro za osobę + opłata podatkowa w wysokości 10 euro za osobę za zwiedzanie wyspy. Łącznie wychodzi 21 euro za osobę. Ale niestety prom został odwołany z powodu złej pogody (wiatr tego dnia wynosił 18 m/c i ulewny deszcz) i jak się okazało, komunikacja promowa z wyspą kończy się 1 września (wyspa na zimę jest zamknięta dla turystów, a kolonia nieudaczników zaczyna ją opuszczać). Więc tutaj znaleźliśmy się w kompletnej porażce. Nawiasem mówiąc, pieniędzy za ten prom nadal mi nie zwrócono, chociaż obiecali pełny zwrot pieniędzy w przypadku odwołania. Ale to nic, mieliśmy dość ślepych zaułków na Islandii. Z powodu odwołania promu cały plan trasy musieliśmy powtórzyć w locie i udaliśmy się do małej wioski o nazwie Saksun.

Gdzieś po drodze do Saksun.

Wieś położona jest w przytulnym porcie między fiordami, a główną atrakcją są domy z dachami z trawy. Padało nieustannie, tylko od czasu do czasu przestając na kilka minut, ale nie przejmowaliśmy się tym, spacerowaliśmy, cieszyliśmy się widokami i po prostu odlatywaliśmy, otulając się w nasze płaszcze przeciwdeszczowe. W jednym z domków znajdowała się kawiarnia o domowej atmosferze, gdzie piliśmy gorącą kawę i jedliśmy domowe gofry.

Gdzieś w połowie drogi postanowiłem zatrzymać się i zrobić zdjęcie wysp z daleka, odleciałem helikopterem na 2,5 km. Szczerze mówiąc, było trochę strasznie, ale maluch poradził sobie ze swoim zadaniem bez żadnych niespodzianek.

Generalnie, można podziwiać wioski na Wyspach Owczych bez końca, wszystkie są bardzo różne i niepodobne do siebie. Weźmy na przykład wioskę o nazwie Gjógv (Gjógv). Ma własny port do wodowania statków. I wygląda niesamowicie pięknie z zewnątrz.

W okolicy znajduje się wiele szlaków turystycznych, można też wspiąć się na pobliską górę i podziwiać widoki.

Do tej wioski musieliśmy wrócić następnego dnia. Pierwszego dnia po przyjeździe wiatr nas powalał i bez przerwy padał deszcz. Patrząc na to zdjęcie, nie możesz uwierzyć, że wieje lodowaty wiatr, a słońce wcale cię nie ogrzewa)

Czas było ruszać dalej, ponieważ czekaliśmy na autobus wahadłowy, który miał nas zawieźć do stolicy Torshavn. A tak przy okazji, miasto zostało nazwane na cześć boga piorunów. Prawdopodobnie to tam Thor z Avengersów miał spędzić swoją starość.)

Dla Farerów helikopter to po prostu forma transportu publicznego. Dla nas – mieszkańców miejskiej dżungli – brzmi to trochę dziko i nieznanie. Taki helikopter zabiera na raz 12 osób. Ale jest jeden duży problem: loty helikopterem w obie strony są zabronione z oczywistych powodów. Mianowicie, można lecieć tylko w jedną stronę, a z powrotem, na przykład promem lub autobusem. I być może najciekawszą rzeczą jest koszt. Cena jest mniej więcej taka sama, jak taksówki w Moskwie na lotnisko. Z Klaksvik do stolicy Torshavn lecieliśmy dokładnie 12 minut. Ale w drodze powrotnej musieliśmy wsiąść do autobusu i zajęło nam to półtorej godziny. A to biorąc pod uwagę fakt, że autobus prawie nie zatrzymywał się na przystankach pośrednich. Po farersku helikopter będzie: Tyrla

Torshavn jest dość europejskim miastem:

Po spacerze po mieście wsiedliśmy do autobusu i trzęsliśmy się w nim przez półtorej godziny, aż dotarliśmy do lądowiska dla helikopterów, gdzie zostawiliśmy samochód. Musieliśmy udać się na wyspę Kalsoy.
Główną atrakcją wyspy jest latarnia morska – Kallur Lighthouse.
Aby dostać się na wyspę, trzeba skorzystać z promu. Promy kursują według rozkładu, dwa rano i dwa wieczorem oraz jeden późny prom, który można przypłynąć tylko po wcześniejszym zadzwonieniu do przewoźnika. Prom mieści tylko 16 samochodów.

Pierwszeństwo wejścia na pokład mają mieszkańcy, a pozostałe miejsca są przydzielane samochodom do wynajęcia. Wybraliśmy prom o 8 rano i był to dobry wybór. Przybyliśmy godzinę wcześniej i byliśmy drudzy w kolejce do wejścia na pokład. Nie zajęło to dużo czasu, około 20 minut. Na wyspie jest tylko jedna autostrada, która przebiega przez szereg jednokierunkowych tuneli wykutych w skałach. Wędrówka do latarni morskiej nie jest wcale trudna, to dość łagodne podejście w górę i zajmuje około godziny z małymi przystankami na złapanie oddechu i podziwianie widoków dookoła. To miejsce jest jednym z najpiękniejszych na Wyspach Owczych, widoki zapadają w pamięć, a czas wydaje się zatrzymywać… dla takich widoków warto żyć….

Biała kropka to latarnia morska. Na dole po lewej widać sylwetki ludzi odważnie idących wzdłuż grzbietu.

W drodze powrotnej postanowiliśmy zatrzymać się w największej wiosce na wyspie Kalsoy o nazwie Mikladalur.

Na zdjęciu widoczny jest jedyny na wyspie park leśny stworzony przez człowieka ))
Wędrówka do widocznego w oddali łuku kosztuje 50 euro za osobę).
Boisko piłkarskie wykorzystywane jest jako pole namiotowe.

Oto najbardziej przydatne i niezbędne linki dla tych, którzy zamierzają tam pojechać:

1. Rezerwacja promu na wyspę Mykines: mykines.fo/#/home
2. Rozkład jazdy promów i autobusów www.ssl.fo/en/home/
3. Rezerwacja helikoptera: tyrla.atlantic.fo /
4. Rozkład lotów helikopterem zimą/latem www.atlanticairways.com/en/helicopter/timetable
5. Sprawdź pogodę tutaj: www.yr.no/

A przewidując pytania o część finansową, napiszę od razu:

  1. Zakwaterowanie: 340 + 570 + 570 = 910 euro
  2. Wynajem samochodu na 8 dni: 670 euro (w tym nieograniczony przejazd tunelem) + 200 euro depozytu.
  3. Paliwo: 100 euro
  4. Bilety lotnicze 500 euro
  5. Jedzenie: 350 euro
  6. Trekking, prom, helikopter: 104 euro

Dziękuję wam wszystkim.

Wyspy Owcze samochodem. Podróże samochodem po Wyspach Owczych. Co zobaczyć na Wyspach Owczych?