Na Wyspę Świętej Heleny pojechałem sam i spędziłem tam dwa dni.

Dlaczego tam?

Od dzieciństwa w szkole fascynowała mnie historia, to był mój ulubiony przedmiot. Czytałem wiele książek historycznych, ale coraz bardziej zagłębiałem się w jeden temat związany z wielką postacią historyczną – Napoleonem Bonaparte. Podniosłem to nawet do rangi hobby, kolekcjonując i czytając książki autorów z różnych epok o Napoleonie. A w epoce, gdy nie było prawdziwego Internetu, czerpało się opisy ludzi, bitew i miejsc historycznych z książek, rozwijając w ten sposób wyobraźnię. Dotyczyło to również wyspy Świętej Heleny, na której odpoczywał cesarz.

Według opisu samego Napoleona wyspa, na którą został zesłany, była dla niego więzieniem, co nie jest zaskakujące dla człowieka, który posiadał niemal całą Europę. A patrząc na nią na atlasie, nie potrafi od razu wskazać i znaleźć, gdzie znajduje się ten kawałek lądu.

Wyspa zaginęła niemal na środku południowego Atlantyku, 2000 km od najbliższego kontynentu afrykańskiego, co uczyniło ją jedną z najbardziej niedostępnych i odległych wysp.

Dotarcie tam – w czasach mojego dzieciństwa, dojrzewania, w przeciwieństwie do innych miejsc związanych z Napoleonem, na przykład Paryża czy Korsyki – było moim niemal niemożliwym marzeniem. Nie było lotniska, a tylko część transatlantyckich statków wycieczkowych płynących z Kapsztadu do Ameryki zawijała na tę wyspę na 2-3 dni. Ale cena tych 20-30-dniowych rejsów wydawała się wygórowana, zwłaszcza gdy celem nie był rejs, a wizyta na konkretnej wyspie.

Sama wyspa jest brytyjską posiadłością, dlatego w 2015 roku dzięki dofinansowaniu z Londynu otwarto lotnisko z małym pasem startowym praktycznie między skałami. Mogły tam lądować tylko wąskokadłubowe samoloty do 100 miejsc. I od momentu otwarcia lotniska zacząłem rozpracowywać możliwość dotarcia tam tym rodzajem transportu. Wydawało się, że w latach 2019-2020, po przestudiowaniu mapy lotów i przesiadek, uda mi się tam dotrzeć, ale Covid odizolował wyspę od turystów na prawie 2 lata, więc musiałem czekać.

Lotnisko Świętej Heleny

Następnie, według scenariusza, rozpoczął się trudny okres polityczny, w którym nie było pewności, czy Ostrov wyda mi wizę.

Mimo że wyspa jest własnością brytyjską, ma własną walutę – funta Świętej Heleny, a wizy wydawane są tutaj elektronicznie.

Wypełniłem formularz wniosku na stronie: https://evisa.sainthelena.gov.sh (może działać przez VPN), gdzie w ciągu dwóch miesięcy od daty złożenia wniosku poproszono mnie o dodatkowe dokumenty. Lista dokumentów jest podobna do tych składanych na wizę w Wielkiej Brytanii, jednak dodatkowo poproszono mnie o przesłanie oświadczenia o przepływach pieniężnych za sześć miesięcy w języku angielskim (tu pomógł T-Bank), a także rozszerzonego ubezpieczenia z pokryciem co najmniej 100 tysięcy euro i obowiązkowym ryzykiem repatriacji. I oczywiście wszystkie bilety lotnicze i dowód zamieszkania muszą być pod ręką.

Grób Napoleona
Widok w dół drabiny Jakuba

Droga

Ponieważ na tę wyspę jest tylko jedno bezpośrednie połączenie lotnicze, odbywające się raz w tygodniu z Johannesburga z międzylądowaniem w Namibii, musiałem najpierw tam dotrzeć.

W Johannesburgu spędziłem noc w hotelu, wybierając go bliżej centrum miasta i tutaj popełniłem duży błąd. Ponieważ miasto to jest zasadniczo podzielone na obszary zamożne i mniej zamożne, centrum miasta okazało się kryminalizowane i dość marginalne. W nocy słyszałem nawet strzały. Później przeczytałem, że jeśli chodzi o nocleg, trzeba wybrać dzielnice Sandton i Brixton.

Ale nie poleciałem do Johannesburga, żeby to zobaczyć, więc następnego ranka pojechałem na lotnisko, skąd miałem lecieć na wyspę Airlink. Przy wsiadaniu do samolotu sprawdzają wizę i ubezpieczenie.

Lot na wyspę trwa około 6 godzin, a 3 godziny po starcie samolot robi międzylądowanie w Namibii (Zatoka Walvis), a potem jest już tylko ocean.

Mieszkania

Trzeba od razu powiedzieć, że na wyspie nie ma bankomatów, nie akceptują kart bankowych, jest tylko jeden bank z kilkoma oddziałami, który jest zamknięty w weekendy 😉 Dlatego lepiej zaopatrzyć się w gotówkę przed wyjazdem.

Wybrałem zakwaterowanie na Agoda (Richard Travel Lounge), ale konkretnie wybrałem dom zamiast hotelu. Skontaktowałem się z właścicielem, Derekiem, z wyprzedzeniem i dokonałem przedpłaty za pośrednictwem PayPal. Dlatego to on przywitał mnie na lotnisku z tabliczką.

Dowiedziawszy się, jaki jest cel mojej wizyty tutaj, odwiózł mnie prosto z lotniska do najważniejszych historycznych miejsc wyspy – Longwood House, gdzie mieszkał Napoleon, a następnie do nagrobka, na którym został pochowany (jego prochy, nawiasem mówiąc, zostały później przewiezione do Francji). Warto zauważyć, że te dwa niewielkie terytoria należą do Francji na mocy umowy dzierżawy.

Najwygodniejszym sposobem poruszania się po wyspie jest samochód. Nie ma taksówek.

Wrażenia z podróży

Ponieważ wyspa słynie przede wszystkim z Napoleona Bonaparte, główne atrakcje związane są z nim, a mianowicie nagrobek i Longwood, dom, w którym mieszkał.

Tutaj nie ma zbyt wielu miejsc, w których można zjeść, więc śniadania, obiady i kolacje jadłem w towarzystwie właściciela domu, Dereka.

Przyleciałem tylko na dwa dni, bo opcja była taka albo zostać tu na tydzień. Muszę powiedzieć, że tydzień może wydawać się dużo, bo całą wyspę można zobaczyć w 1-2 dni.

Ale trzeba od razu zaznaczyć, że nie da się tu poruszać bez samochodu, więc jeśli planujesz podróż, najlepiej od razu omówić możliwość wycieczki i spotkania na lotnisku, ponieważ taksówek tu też nie ma. Nurkowanie jest dobrze rozwinięte, są nawet zatopione statki, ale znowu, najlepiej wszystko wcześniej omówić.

Jednocześnie istnieje szereg wad, które dla niektórych są zaletami – brak rozrywki (2-3 puby, które działają do późna w piątek i sobotę), bardzo droga komunikacja i Internet (nawet domowe WiFi jest ograniczone i wynosi 30-50 GB na rodzinę miesięcznie, a połączenie często zanika), problemy ze świeżą wodą, która jest bardzo ekonomiczna, z dostawą towarów (3 dni statkiem z Namibii lub do 3-4 miesięcy z UK), droga benzyna, która nie zawsze jest dostępna, klimat i wiatry są tu bardzo zmienne.

Jest wiele trudności do życia, ale ludzie tutaj są bardzo szczęśliwi i gotowi do pomocy. Ponieważ nie ma nawet policji, ale są milicje ludowe, czyli zbiorowa odpowiedzialność i bezpieczeństwo.

Wydatki

Bilety Monachium-Johannesburg-Monachium z przesiadką w Dubaju – 1300 € Bilety Johannesburg – Święta Helena – Johannesburg – 750 € Wiza – 80 funtów Zakwaterowanie – około 200 funtów za dwie noce Posiłki – około 200 €

Nawet jeśli nie jesteś pasjonatem biografii Napoleona, ta wyspa jest odpowiednia dla tych, którzy chcą zanurzyć się w jedności z naturą bez gadżetów i Internetu. W końcu nawet Bonaparte, przy dobrej pogodzie, uwielbiał, jak zawsze, wstawać wcześnie i pić kawę, podziwiając tutejszą przyrodę i wody Atlantyku.

Jak odwiedziłem wyspę Świętej Heleny, gdzie Napoleon Bonaparte żył na wygnaniu i zmarł. Jak dostać się na wyspę Świętej Heleny?